Posts Tagged ‘wpadki’

Rakowe szyjki i indycze macice

poniedziałek, 6 Maj 2013

Głośno się zrobiło o poznańskiej restauracji Bee Jay’s, w której doszło do małej wpadki translatorskiej. Ktoś zrobił zdjęcie menu, brytyjski brukowiec „Mirror” o tym napisał (en), a historyjkę powtórzyła „Gazeta Wyborcza” w artykule „Restauracja przy Starym Rynku miała w menu raka szyjki macicy”:

Danie „szyjki rakowe podawane na carpaccio z buraka z dipem musztardowo-ziołowym” po angielsku nazwane zostało „cervical cancer serv on beetroot Carpaccio with mustard-honey dip”.

Bardzo ładnie zadziałało w artykule prawo Muphry’ego (en) (nie, to nie literówka), które mówi, że jeżeli krytykujesz czyjąś gramatykę, ortografię, styl czy korektę, to w swojej krytyce na pewno popełnisz podobny błąd. W „GW” od „served” odpadło „ed”, „carpaccio” zostało napisane dużą literą, a na dodatek jakimś cudem dip „musztardowo-miodowy” przemienił się w „musztardowo-ziołowy”.
(more…)

Nie zadzieraj nosa

niedziela, 2 Gru 2012

W Stanach Zjednoczonych znajduje się ponoć w stanie Minnesota miasteczko Lake Wobegon (en). Wszystkie kobiety są tam silne, wszyscy mężczyźni przystojni, a wszystkie dzieci ponadprzeciętne. W prowincjonalnym mieście w południowej Polsce, w którym od pewnego czasu mieszkam, jest podobnie. Wszystkie dobre cechy mieszkańców są powyżej średniej krajowej, a wszystkie złe poniżej. Dotyczy to jednak wyłącznie urodzonych w tym mieście. Ludność napływowa jest mniej lub bardziej tolerowana przez tubylców; niektórzy z nich są święcie przekonani o tym, że prawdziwymi tubylcami są tylko ci, którzy żyją tu od kilku pokoleń. Niejeden nieszczęśnik mówiący, że jest stąd, dowiaduje się w bardzo opryskliwy sposób, że nie jest stąd, tylko tu mieszka. Próby poinformowania tubylców o tym, że ich przodkowie pochodzą z wąwozu Olduvai, spotykają się z obojętnością, a nawet wrogością. Największą zasługą dla ludzkości działającego od pewnego czasu w mieście uniwersytetu jest to, że pod koniec XIX wieku odmówił przyjęcia Marii Skłodowskiej-Curie na posadę asystenta, ponieważ była kobietą. Ta odmowa pchnęła ją na drogę do odkrycia polonu i radu.
(more…)

Naukowców za kraty

poniedziałek, 22 Paźdź 2012

Właśnie przed chwilą włoski sąd skazał sześciu naukowców i urzędnika na sześć lat więzienia za zabójstwo. Chodzi o sejsmologów, którym zarzucono, że w kwietniu 2009 roku uspokoili mieszkańców L’Aquili informując, że ryzyko trzęsienia ziemi jest niewielkie — o sprawie obszernie pisałem w styczniu tego roku. Wyrok jest wyższy niż cztery lata, których domagała się prokuratura.

Nauka rzadko kiedy daje absolutne odpowiedzi, a tylko nieliczni naukowcy twierdzą, że ich wiedza jest pełna i doskonała. Przewidywanie trzęsień ziemi, święty Graal sejsmologii, ma skuteczność podobną do hieromancji, wróżenia z jelit martwych zwierząt. Politycy i urzędnicy wolą jednak zamiast wątpliwości przekazywać święte prawdy, a jeżeli wymaga to odpowiedniego zmanipulowania nauką czy naukowcami, to robią to chętnie. A naukowcy za swoją wiedzę trafiają za kraty.
(more…)

Boty – Ludzie 3:0

środa, 5 Wrz 2012

Odbywająca się 2 sierpnia ceremonia rozdania nagród Hugo, przyznawanej od ponad 50 lat jednej z najważniejszych nagród za science-fiction, miała być pierwszą transmitowaną na żywo. Zaczęło się dobrze, lecz gdy Neil Gaiman odbierał nagrodę za najlepszą krótką formę dramatyczną, boty Skynetu Vobile przerwały transmisję. Uznały puszczane przed wystąpieniem laureata fragmenty z Doctor Who za naruszenie praw autorskich, a firma Ustream, która obsługiwała transmisję, nie była w stanie jej przywrócić. Więcej o tym można przeczytać na Gizmodo (pl) czy na io9 (en).

Od powstania science fiction jej twórcy przewidywali przeróżne, często nieprzyjemne dla ludzi, konsekwencje rozwoju nauki i techniki. Organizatorzy Hugo nie przewidzieli takiej sytuacji, choć można było jej zapobiec korzystając z oferowanej przez Ustream „usługi premium”, która chroni przed automatycznym usuwaniem treści. Nie przewidzieli, choć takie sytuacje zdarzają się już coraz częściej.
(more…)

Nowa Fundlandia tonie i potwornie się kurczy

niedziela, 2 Wrz 2012

Z RMF24 dowiadujemy się, że Nowa Funlandia stopniowo pogrąża się w oceanie, z Onetu, że Kanadyjska Nowa Fundlandia pogrąża się w oceanie, a z Interii, że Kanadyjska Nowa Fundlandia pogrąża się w oceanie. Wszystko przez to, że kanadyjski geograf Norm Catto zbadał zatopione w oceanie drzewa. Teraz w wymienionych artykułach czytamy:

Na podstawie zawartości soli w pniu można datować, kiedy morska woda dotarła do korzeni drzewa – wyjaśniały kanadyjskie media.

Szybkie sprawdzenie nic takiego nie wykazało. Badano zawartość nie soli, a węgla C14, by określić kiedy drzewa umarły z powodu kontaktu ze słoną wodą. Już wydawało się z doniesień, że powstała jakaś nowa, przełomowa metoda badawcza, a to tylko przykład tłumaczenia bez zrozumienia. Na szczęście nie skorzystano z Google Translate, bo wtedy fragment doniesienia z CBC (en), które wydaje się być źródłem późniejszych doniesień, brzmiałby tak:

Węgla dating ukazuje przybliżony czas, kiedy woda sól osiągniętego drzewa siedzi na ziemi i zabił swoje korzenie.

(more…)

Było sobie drzewo

poniedziałek, 27 Sier 2012

20 sierpnia 2012 roku spłonął, najprawdopodobniej w wyniku podpalenia, Dąb cygański w gminie Kluki w powiecie bełchatowskim.

Dąb cygański przed spaleniem. Fot. Stasisław at pl.wikipedia [Public domain], from Wikimedia Commons

Stare drzewa często obrastają legendami i magicznymi mocami, więc żal każdego. W okolicy Dębu cygańskiego przebywała kiedyś ponoć Królowa Jadwiga, tam też miały się odbywać śluby cygańskie. Teraz jakiś kretyn skorzystał z zapałek (albo zapalniczki, bo coraz mniej ludzi umie posługiwać się zapałkami) i skasował drzewo. W sumie to nic nowego, spalenie pomnikowego drzewa dla niektórych może być powodem do dumy.
(more…)

Poradzę sobie sama

środa, 22 Sier 2012

„Poradzę sobie sam” stoi wysoko na liście ostatnich wypowiedzianych w życiu słów, gdzieś w pobliżu „to jest bezpieczne” i „tu nie jest głęboko”. W przypadku pewnej osiemdziesięciolatki z Hiszpanii nie były to ostatnie słowa, bo potem przyznała się lokalnym władzom, że sprawa trochę ją przerosła. Zaniepokojona pogarszającym się stanem obrazu Ecce Homo Elíasa Garcíi Martíneza w pobliskim kościele, postanowiła sama go odrestaurować. Wyszło jak wyszło.

Od lewej: obraz dwa lata temu, w lipcu tego roku, i teraz, po konserwacji 6 sierpnia 2012

Znalezione na gawker.com (en), źródło: El País (es).


Warto też przeczytać o pewnych problemach ze sztuką sakralną.