Posts Tagged ‘język’

Rakowe szyjki i indycze macice

poniedziałek, 6 Maj 2013

Głośno się zrobiło o poznańskiej restauracji Bee Jay’s, w której doszło do małej wpadki translatorskiej. Ktoś zrobił zdjęcie menu, brytyjski brukowiec „Mirror” o tym napisał (en), a historyjkę powtórzyła „Gazeta Wyborcza” w artykule „Restauracja przy Starym Rynku miała w menu raka szyjki macicy”:

Danie „szyjki rakowe podawane na carpaccio z buraka z dipem musztardowo-ziołowym” po angielsku nazwane zostało „cervical cancer serv on beetroot Carpaccio with mustard-honey dip”.

Bardzo ładnie zadziałało w artykule prawo Muphry’ego (en) (nie, to nie literówka), które mówi, że jeżeli krytykujesz czyjąś gramatykę, ortografię, styl czy korektę, to w swojej krytyce na pewno popełnisz podobny błąd. W „GW” od „served” odpadło „ed”, „carpaccio” zostało napisane dużą literą, a na dodatek jakimś cudem dip „musztardowo-miodowy” przemienił się w „musztardowo-ziołowy”.
(more…)

Ciapek w niebezpieczeństwie

poniedziałek, 9 Lip 2012

Artykuł w NewsBiscuit (en) zwraca uwagę na poważne niebezpieczeństwo, na które są narażone dzieci nadające niepoprawne imiona swoim zwierzątkom. Banki zauważyły, że ich najmłodsi klientów jako hasła najczęściej stosują imiona swoich ulubieńców. Te zaś często składają się z mniej niż ośmiu znaków i praktycznie nigdy nie zawierają znaków innych niż alfabetyczne. Dzieci są narażone na utratę oszczędności gdy hasło jest umieszczone na obroży lub głośno krzyczane, nie jest też ono odporne na ataki słownikowe. Dodatkowo zagrożone są te dzieci, które nie zmieniają imion swoich zwierzątek przynajmniej co dwa tygodnie.

FrAn!0$@!#donogi, przynajmniej do połowy miesiąca. Fot. szescstopni CC BY-SA

Boutros, autor artykułu, opisuje jeszcze kilka innych problemów z imionami, a kończy tak:

Próbowaliśmy dodzwonić się do specjalisty od bezpieczeństwa w Barclay’s, R0ba Ste!nwaya, ale przez 24 godziny był nieosiągalny po tym, jak trzykrotnie pod rząd niepoprawnie odebrał swój telefon.

Boing Boing


Warto też przeczytać: Złe i niezłe nazwy

Jak schrzanić wszechświat?

piątek, 30 Mar 2012

Jak pewnie każdego, kto prowadzi blog, interesuje mnie jakimi pokrętnymi drogami trafiają tu ludzie. W ciągu ostatnich trzydziestu dni wyszukiwarki sprowadziły na blog 47 gości szukających terminu „skala wrzeświata”. Au. Oczywiście nie są tu niemile widziani, nawet dobrze, że się dowiedzą, jak to się pisze, tylko trochę smutno. Tych co szukali „wszechświat” w różnych kombinacjach nie było nawet dziesięciu. W tym czasie pojawiły się dwa związane z hasłem wpisy: Wszechświat znika, o zbliżającym się końcu wydawanego od ponad stu lat czasopisma popularno-naukowego, oraz Skala wszechświata.

Problem wrzeświata był na tyle ciekawy, że trochę poszperałem, i znalazłem stronę Duszpasterstwa Liturgicznej Służby Ołtarza Archidiecezji Przemyskiej. Teraz rozumiem, dlaczego w sporze wierzących z ateistami tak strasznie trudno się dogadać. Oni wierzą w swój wrzechświat (w tytule) czy wrzeświat (trzecia linijka tekstu), my w swój wszechświat. Sam wrzechmogoncy nie pomoże.

Dawna historia heroiny

sobota, 10 Wrz 2011

Czy Lukrecjusz, Wergiliusz, Owidiusz, Lukan i Publiusz Papiniusz Stacjusz byli heroinikami? Czy tylko opiewali zalety heroiny? Nie według Zmierzchu i upadku cesarstwa rzymskiego Gibbona, choć może się tak początkowo wydawać. A to coś tutaj?

[Okręt liniowy] „Hoche” był otoczony, broniony z heroiniczną odwagą przez ponad cztery godziny dopóki prawie już tonął, i dopiero wtedy się poddał.

To z tomu piątego Historii Irlandii w osiemnastym wieku Williama Edwarda Hartpole Lecky’ego, a fragment dotyczy francuskiej ekspedycji na wybrzeże Irlandii w 1798 roku. Francuzi na heroinie? W 1798? To jakim prawem Bayer twierdzi, że heroina powstała dopiero w 1897?
(more…)

Kłakówna demoluje nauczanie

poniedziałek, 13 Czer 2011

Agnieszka Kłakówna w wywiadzie dla Polityki pokazuje absurdy nauczania języka polskiego w szkołach. Korporacje o wiele bardziej interesują się tym, co interesuje dzieci, niż nauczyciele i Ministerstwo Oświaty.

Szkoła jest dziś przechowalnią na 12 lat. U Updike’a w „Centaurze” jest taki dialog, w którym nauczyciel mówi do ucznia mniej więcej tak: spędzasz czas w szkole, gdy rodzice już, a przemysł jeszcze nie mogą się tobą zająć, a ja jestem płatnym opiekunem tych, których społeczeństwo jeszcze nie potrzebuje. To można też odnieść do naszej szkoły. Wszystko w niej przeczy współczesnej wiedzy o mózgu.

Kłakówna ma wizję i wie co trzeba zrobić, i wie też, że to nie przejdzie. Artykuł przeczytać trzeba.

Lepsze niż plagiat

sobota, 21 Maj 2011

Plagiaty naukowe mogą spokojnie popełniać ludzie mało ambitni lub kompletnie głupi. Ci pierwsi nie mają szansy na wysokie stanowiska, ci drudzy niestety nie. Kiedy baron Karl-Theodor zu Guttenberg tworzył swą pracę doktorską w 2007 roku to najprawdopodobniej należał do tych drugich. W rezultacie w marcu 2011 przestał być niemieckim ministrem gospodarki i technologii, a w maju badający jego sprawę komitet stwierdził, że plagiat nie był zwykłą „pomyłką”. Smutno żyć w czasach, gdy ministrami gospodarki i technologii są prawnicy. A na dodatek głupi. Gdyby był mądrzejszy, to nie zyskałby cudownych przydomków, takich jak Baron Kopiuj-Wklej, Zu Copyberg and Zu Googleberg, ale zatrudniłby autora-widmo, albo skorzystał z programu do automatycznego generowania tekstów, takich jak SciGen, znany też pod nazwą rooter.

(more…)

Złe i niezłe nazwy

środa, 4 Maj 2011

Nadając nazwę rzeczy czy zjawisku w pewien sposób określamy jego los. W latach po drugiej wojnie światowej nikt przy zdrowych zmysłach nie nadałby dziecku płci męskiej imienia Adolf. Ciekawe co myśleli rodzice Adolfa „Dado” Topić’a, chorwackiego muzyka rockowego, urodzonego cztery lata po wojnie. Może takie były ich sympatie polityczne, a może w ogóle nie myśleli, tak jak matka opisywanej w książce Freakonomia dziewczynki o kuszącym imieniu Temptress (kusicielka). Zapytana przez sędziego, skąd ten wybór, matka powiedziała jak bardzo się jej podobał serial telewizyjny The Cosby Show i występująca tam aktorka. Sędzia uświadomił ją, że aktorka nazywa się nie Temptress lecz Tempestt Bledsoe. Problemy wychowawcze z dziewczynką obejmowały sprowadzanie do domu panów pod nieobecność matki. Autorzy książki stawiają też hipotezę, że osoby o bardzo nietypowych imionach mają większą szansę zostać przestępcami.


Ale nie tylko dzieci (a później dorośli) cierpią z powodu nierozważnie dobranych imion. Dlaczego nie można było znaleźć w sieci uroczego miasteczka pokazanego na powyższym zdjęciu?
(more…)