Posts Tagged ‘tłumaczenia’

Rakowe szyjki i indycze macice

poniedziałek, 6 Maj 2013

Głośno się zrobiło o poznańskiej restauracji Bee Jay’s, w której doszło do małej wpadki translatorskiej. Ktoś zrobił zdjęcie menu, brytyjski brukowiec „Mirror” o tym napisał (en), a historyjkę powtórzyła „Gazeta Wyborcza” w artykule „Restauracja przy Starym Rynku miała w menu raka szyjki macicy”:

Danie „szyjki rakowe podawane na carpaccio z buraka z dipem musztardowo-ziołowym” po angielsku nazwane zostało „cervical cancer serv on beetroot Carpaccio with mustard-honey dip”.

Bardzo ładnie zadziałało w artykule prawo Muphry’ego (en) (nie, to nie literówka), które mówi, że jeżeli krytykujesz czyjąś gramatykę, ortografię, styl czy korektę, to w swojej krytyce na pewno popełnisz podobny błąd. W „GW” od „served” odpadło „ed”, „carpaccio” zostało napisane dużą literą, a na dodatek jakimś cudem dip „musztardowo-miodowy” przemienił się w „musztardowo-ziołowy”.
(more…)

IgNobel

piątek, 30 Wrz 2011

Kretyn, który uknuł polski termin „antynobel” powinien dostać IgNobla w dziedzinie tłumaczeń, i dołączyć do tegorocznych lauretów z matematyki — sporej liczby osób, które w różnych latach przepowiadały koniec świata. Natomiast poza matematyką wszystkie IgNoble zostały przyznane za działania przezabawne i nie tak całkiem bezsensowne. Jak najbardziej zasłużenie nagrodę pokojową dostał burmistrz Wilna Artūras Zuokas, który wozem pancernym rozjezdżał w sierpniu tego roku niepoprawnie zaparkowane samochody.

Bardziej to skuteczne choć mniej wyrafinowane niż pomysł XKCD.

A teoria prokrastynacji, za która nagrodę z literatury otrzymał John Perry, tłumaczy, dlaczego wpisy na ten blog w ogóle powstają.

Na własny koszt na Harvard przybyło siedem z dziesięciu nagrodzonych osób. Każda z nich miała 60 sekund na wygłoszenie mowy dziękczynnej. Czasu pilnowała urocza ale nieustępliwa ośmioletnia dziewczynka.

Nagrody wręczało siedmiu prawdziwych laureatów Nobla: Dudley Herschbach (chemia, 1986), Rich Roberts (fizjologia lub medycyna, 1993), Jack Szostak (fizjologia lub medycyna, 2009), Roy Glauber (fizyka, 2005), Eric Maskin (ekonomia, 2007), Peter Diamond (ekonomia, 2010) i Louis Ignarro (fizjologia lub medycyna, 1998). Professor Ignarro był też nagrodą w konkursie „Wygraj randkę z noblistą”.

Bardzo dobrze czyta się relacje Scicurious na jej blogu w Scientific American. Najpierw zabrała się za opisywanie badań nad tragicznym romansem żuka z butelką po piwie. Nic dziwnego — jest neuronaukowcem.

Szczegóły po polsku w artykule na rmf24.

Lepsze niż plagiat

sobota, 21 Maj 2011

Plagiaty naukowe mogą spokojnie popełniać ludzie mało ambitni lub kompletnie głupi. Ci pierwsi nie mają szansy na wysokie stanowiska, ci drudzy niestety nie. Kiedy baron Karl-Theodor zu Guttenberg tworzył swą pracę doktorską w 2007 roku to najprawdopodobniej należał do tych drugich. W rezultacie w marcu 2011 przestał być niemieckim ministrem gospodarki i technologii, a w maju badający jego sprawę komitet stwierdził, że plagiat nie był zwykłą „pomyłką”. Smutno żyć w czasach, gdy ministrami gospodarki i technologii są prawnicy. A na dodatek głupi. Gdyby był mądrzejszy, to nie zyskałby cudownych przydomków, takich jak Baron Kopiuj-Wklej, Zu Copyberg and Zu Googleberg, ale zatrudniłby autora-widmo, albo skorzystał z programu do automatycznego generowania tekstów, takich jak SciGen, znany też pod nazwą rooter.

(more…)

Niegrzeczne promieniowanie

czwartek, 21 Kwi 2011

Ale to promieniowanie narozrabiało. Znamy je już od ponad studziesięciu lat i wiemy już świetnie jakie jest złe, wredne i chce nas wykończyć. A tak miło się zaczynało.

Gdy było jeszcze malutkie, wszyscy je uwielbiali. W latach dwudziestych rad był lekarstwem na wszystko — nowotwory, cukrzycę, reumatyzm i impotencję. A na dodatek zegarki świeciły w nocy.
(more…)

Lanie wody do tortellini

poniedziałek, 8 Mar 2010

Ciekaw jestem, jak tortellini z mięsem firmy Arrighi smakują po przygotowaniu w różnych częściach Europy. Moje smakowały ledwo tak sobie, ale to pewnie dlatego, że najpierw przygotowywałem je w języku angielskim (pół litra wody) i w trakcie gotowania zobaczyłem, że jest jej jakby mało. Poświęciłem więc swe oczy (czcionka sześciopunktowa) i umysł (przypominając sobie wszystko co wiem o niektórych językach europejskich) i przestudiowałem instrukcje obsługi, a w szczególności informacje o sugerowanej ilości wody, które były ciekawie sprzeczne:
(more…)

Wielkie porażki

czwartek, 29 Paźdź 2009

Kolejna wizyta w taniej książce na Brackiej trochę się przedłużyła, bo nie od razu dało się odnaleźć potrzebny mi tytuł. Tytuł, jak często, tragicznie przetłumaczony. Książka C.E. Wood’a Mud: A Military History po polsku występuje jako Wielkie porażki militarne. Nie wiem co skłoniło mnie do zaglądnięcia do niej kilka miesięcy temu. Nie jest ona zbyt atrakcyjna na pierwszy rzut oka. Na szczęście stare nawyki kazały mi sprawdzić tytuł oryginału, a ten zaintrygował na tyle, by dotrzeć do spisu treści. Jak można nie kupić książki, której prawie każdy rozdział zaczyna się od słowa „błoto”?
(more…)