Było sobie drzewo

20 sierpnia 2012 roku spłonął, najprawdopodobniej w wyniku podpalenia, Dąb cygański w gminie Kluki w powiecie bełchatowskim.

Dąb cygański przed spaleniem. Fot. Stasisław at pl.wikipedia [Public domain], from Wikimedia Commons

Stare drzewa często obrastają legendami i magicznymi mocami, więc żal każdego. W okolicy Dębu cygańskiego przebywała kiedyś ponoć Królowa Jadwiga, tam też miały się odbywać śluby cygańskie. Teraz jakiś kretyn skorzystał z zapałek (albo zapalniczki, bo coraz mniej ludzi umie posługiwać się zapałkami) i skasował drzewo. W sumie to nic nowego, spalenie pomnikowego drzewa dla niektórych może być powodem do dumy.

Spory kawałek starodawnej zieleni zniknął z mapy 16 stycznia 2012 roku. Tego dnia na Florydzie spłonął Senator (en), 38-metrowy cyprys, uznawany za jedno z najstarszych drzew na świecie. Początkowo założono, że 3.500 letnie drzewo zapaliło się od błyskawicy, jednak tego dnie nie zaobserwowano w okolicy żadnych burz. Po kilku dniach policja, po sygnale od anonimowego informatora, znalazła zdjęcia z podpalenia w komputerze mieszkanki okolicy. „Nie mogę uwierzyć, że spaliłam drzewo starsze od Jezusa”, miała powiedzieć 26-letnia Sara Barnes.

Dąb cygański nie był szczególnie wielki, ani szczególnie stary. Miał zaledwie 22 metry wysokości, a podawany wiek 900 lat wydaje się być sporo zawyżony. Podanie masy jako 25 m3 każe sceptycznie podchodzić do danych na tabliczce informacyjnej. Lokalny Herostrates pewnie jest z siebie zadowolony, może też wpadnie na genialny pomysł by chwalić się zdjęciami.

Warto zauważyć, że 30-metrowy ponadsześćsetletni dąb Bartek znajduje się całkiem blisko pól uprawnych i łąk, i zapewne kuli ze strachu swoje szypułki w sezonie wypalania traw, oraz za każdym razem, gdy przechodzi koło niego jakiś kretyn z zapalniczką.

Tagi: , ,

Jedna odpowiedź to “Było sobie drzewo”

  1. Zaciekawiony Says:

    Ludzie tak właśnie potrafią – w kilka chwil zniszczyć coś co trwało wieki. Bo tak.
    Dosyć nietypowy przykład tego stanowią dzieje pewnego 700-letniego jałowca. Gdy pomnikowy okaz złamał się podczas wichury, konserwator przyrody położył pień w miejscu gdzie rosło drzewo jako swoistą atrakcję – na przekroju pnia zaznaczono daty określające przyrost kolejnych pierścieni. Niestety po kilku miesiącach okaz zniknął, pocięty na kawałki i zużyty do wędzenia swojskiej wędliny.
    Co do Bartka – była już taka sprawa, że założono na niego piorunochron, aby nie załatwiła go burza. Gdy konserwator przyrody oglądał potem drzewo, oniemiał – drut przyczepiono do pnia tak jak do muru, na drągach mocowanych na śruby wkręcone w pień.

Tu możesz zostawić komentarz, ale może najpierw przeczytaj "zasady komentowania".

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: