Klauzulki sumienia

poniedziałek, 28 lip 2014

Gdy zamawiasz w restauracji stek wołowy, kelner zapyta ciebie o stopień wysmażenia. Jeżeli nie zapyta, to albo restauracja nie jest porządna i dostaniesz podeszwę, albo jest porządna i dostaniesz jedyną poprawną formę — krwistą. Jeżeli zapyta to poważnie się zastanów nad odpowiedzią. W porządnej restauracji ilość śliny pracowników (a być może też innych płynów ustrojowych) w twoim daniu jest proporcjonalna do czasu smażenia. Sumienny kucharz tylko tak może dać upust swojej złości na to, że swoim zamówieniem poważnie ranisz jego sumienie. W najbardziej wstrząsającej scenie w Czasie Apokalipsy Jay Hicks, mechanik łodzi patrolowej a w cywilu kucharz, opowiada jak widział olbrzymią ilość najwyższej jakości wołowiny wrzucaną do kotła z gotującą się wodą, w której zmieniała się w szarą masę.

Średnio-krwisty stek

Ten stek jest już trochę przesmażony, ale jeszcze jadalny. Fot. Alpha na licencji CC-BY-SA 2.0, z Wikimedia Commons

Kilka lat temu moja przyjaciółka wybierała się na kilka dni w góry. W małym podbeskidzkim miasteczku robiła ostatnie zakupy w małym podbeskidzkim minimarketku. Chciała, między innymi, zaopatrzyć się w tampony.

Czytaj resztę wpisu »

Share Week 2014

wtorek, 4 mar 2014

Gdyby nie to, że Agnieszka Gorońska napisała na swoim blogu o tej zacnej inicjatywie, to nie miałbym pojęcia o tym, że jest coś takiego jak „Share Week”, kiedy to polscy blogerzy publikują listy blogów zasługujących na przeczytanie. Listy te są zazwyczaj dość krótkie, jakieś 7 plus minus 2, pewnie by łatwo się pamiętało. Takie święto dzielenia się fajnymi miejscami. Ja w tych świętach się gubię, no ale jak jest okazja napić się w ostatki z internetowej rzeki mądrości, to lekkiego rauszu człowiek dostaje i sam chce się dzielić.

Na akcję trafiłem przez Twittera, który często zastępuje mi RSS. Blogi nie powiązane z Twitterem jakoś wylatują wtedy z pamięci. Przedstawiam trzy blogi, które, na swoją zgubę, nie są powiązane z Twitterem. Gdyby zniknęły, świat byłby gorszy (a może w sumie lepszy, bo gdy giną takie blogi, to umiera 100 pand i robi się więcej miejsca dla koali).

Na Pisane z labu Em, co przelewa krew, pisze o tym co dzieje się w jej laboratorium, o chorobach, medycynie, i służbie zdrowia. Fachowo, metodycznie, proceduralnie, używając słów uznawanych powszechnie za obraźliwe we właściwych miejscach, i tylko trochę nadużywając wykrzykników. No i anonimowo.

Dr Stanisław Czachorowski, biolog, od prawie dziewięciu lat pisze Profesorskie gadanie. Cisza, spokój, bardzo długie i bardzo dające się czytać wpisy o przyrodzie i edukacji. „Kształcąc innych sam się rozwijam, pod wyrozumiałym okiem studentów”, pisze o sobie autor.

Składnica odpadów umysłowych to zupełnie nowy blog. Qstosz na razie napisał dwa teksty, trochę o elektronice, trochę o komputerach, trochę o szyciu. Stosuje dziwaczną interpunkcję i, jak na mój gust, nadużywa wykrzykników. Ale wiem trochę co będzie dalej i spokojnie polecam.

Z poważaniem

szescstopni

Kobiety i dzieci mają przechlapane

sobota, 22 lut 2014

Kiedy fregata parowa HMS Birkenhead (en) tonęła w 1852 roku u wybrzeży Afryki Południowej po zderzeniu z nieoznaczoną na mapach skałą, załoga i znajdujący się na pokładzie żołnierze w pełnym porządku i w spokoju czekali, aż kobiety i dzieci wejdą do szalup. W sumie z 643 osób podróżujących statkiem uratowało się 193, w tym 7 kobiet i 13 dzieci. Uratowało się też 8 z 9 koni, które wyrzucono za burtę by dać im szansę na dopłynięcie do lądu.

HMS Birkenhead

Thomas M. M. Hemy, „Wrak Birkenhead”

Czytaj resztę wpisu »

Cenzurować te świństwa

czwartek, 23 sty 2014

Świat serwuje ogromne ilości świństw, które niszczą dusze i charaktery dzieci i dorosłych. Należy temu stanowczo przeciwdziałać, nie bacząc na koszty. Strasznie ostatnio naświńtuszył The New York Times publikując artykuł o powracającym godnym wielce polecenia zwyczaju hodowania świń na wolnym wybiegu (en). Nawet nie tym, że pisał o tak brudnych stworzeniach jak świnie, ale tym, że zamieścił ich zdjęcia. Miały się one też pojawić, w pełni swej sprośnej krasy, w międzynarodowym wydaniu NYT, które w różnych krajach jest dodawane do lokalnej prasy. Na szczęście czujne oko malezyjskiego drukarza wychwyciło tę skandaliczną obrazę wyznawców Allaha i perwersyjne wizerunki zostały ocenzurowane (en).

pigpix_karsten_moran_new_york_times

Fot. Karsten Moran/New York Times

Czytaj resztę wpisu »

Mentalność uliczna

wtorek, 14 sty 2014

Nazwy ulic są specyficznym zapisem historii miast i wsi, opisem życia codziennego i wyrazem aspiracji ich społeczności. Na poziomie pojedynczej miejscowości często jedynie one przypominają jaką rolę pełniło dawno dane miejsce czy okolica. Analizowane na poziomie całego kraju, nazwy ulic mówią wiele o mentalności i historii regionów. Przedstawione we wpisie wyniki to efekt działania dwóch skryptów w Pythonie na ogólnodostępnym rejestrze podziału terytorialnego polski TERYT w wersji z września 2013.

Pewne nazwy są dość oczywiste, bo związane z geografią obszaru. Nikogo nie powinno dziwić, że ulic Morskich najwięcej jest w województwach graniczących z Bałtykiem, a Górskich w Karpatach. W większości przypadków mapki odwzorowują nie bezwzględną liczbę ulic (wtedy zazwyczaj wygrywałoby województwo mazowieckie z prawie czterdziestoma tysiącami ulic), ale udział szukanych ulic we wszystkich ulicach w danym województwie. Niektóre ulice są dłuższe, niektóre ważniejsze, więc takie porównanie nie jest zapewne optymalnym rozwiązaniem, ale i tak pozwala wychwycić pewne wzory. I tak w Zachodniopomorskim ulice „Morskie” stanowią 2,5‰ ulic województwa, a w Śląskim „Górskie” to 1,4‰.

morska

gorska

Czytaj resztę wpisu »

Rakowe szyjki i indycze macice

poniedziałek, 6 maj 2013

Głośno się zrobiło o poznańskiej restauracji Bee Jay’s, w której doszło do małej wpadki translatorskiej. Ktoś zrobił zdjęcie menu, brytyjski brukowiec „Mirror” o tym napisał (en), a historyjkę powtórzyła „Gazeta Wyborcza” w artykule „Restauracja przy Starym Rynku miała w menu raka szyjki macicy”:

Danie „szyjki rakowe podawane na carpaccio z buraka z dipem musztardowo-ziołowym” po angielsku nazwane zostało „cervical cancer serv on beetroot Carpaccio with mustard-honey dip”.

Bardzo ładnie zadziałało w artykule prawo Muphry’ego (en) (nie, to nie literówka), które mówi, że jeżeli krytykujesz czyjąś gramatykę, ortografię, styl czy korektę, to w swojej krytyce na pewno popełnisz podobny błąd. W „GW” od „served” odpadło „ed”, „carpaccio” zostało napisane z dużej litery, a na dodatek jakimś cudem dip „musztardowo-miodowy” przemienił się w „musztardowo-ziołowy”.
Czytaj resztę wpisu »

Nie lękajcie się, maturzyści

piątek, 3 maj 2013

Magia matur. rys. Ania Mołdawa

Magia matur. rys. Ania Mołdawa

Nie lękajcie się, bowiem nauczyciele znowu, jak co roku, przyjdą wam z pomocą i podkręcą wyniki na waszą korzyść. Gdybyście uczyli się choć trochę statystyki, to byście łatwo zrozumieli z zamieszczonych poniżej obrazków, co robią nauczyciele, abyście mogli zdać maturę i pójść na wymarzone studia. A jeżeli się jeszcze stresujecie tym „egzaminem dojżałości”, to dowiedzcie się jak sobie ze stresem radzić. I pamiętajcie — każdy powinien medytować 20 minut dziennie, a jak jest na to za bardzo zajęty, to 60.

O oszustwach przy punktowaniu prac maturalnych pisałem dwa lata temu, ale błędnie założyłem, że to jednorazowa wpadka. Z wpisu wrednych fizyków dwóch sprzed paru tygodni dowiedziałem się, że zabawa trwa nadal. Ja pisałem o wynikach z 2010, oni z 2011, teraz dogrzebałem się do 2012. Pacze i płacze.

Co ciekawe, ktoś w CKE musi sobie zdawać sprawę z sytuacji. Taki ktoś ma też dostęp do szczegółowych danych, które pozwoliłyby zidentyfikować te szkoły, w których jest najwięcej przekrętów. To jest do zrobienia, ale nie zostanie zrobione, bo mając wyniki takiej analizy trzeba by było przyznać, że w tysiącach szkół nauczyciele oszukują. A na to się nikt nie odważy.

Dwa lata temu w USA wybuchła afera gdy okazało się, że grupa nauczycieli w Atlancie zawyżała uczniom oceny. Dzięki temu otrzymywali wysokie nagrody pieniężne i pochwały, ale dzieci, które sobie nie radziły z nauką, nie dostawały dodatkowego wsparcia, które przy prawdziwych ocenach by im się należało. W marcu 2013 trzydziestu pięciu nauczycielom postawiono formalne zarzuty. A dzisiaj, jak donosi Washington Post (en), sąd wyznaczył termin rozprawy na 5 maja 2014. Oskarżonym grozi maksymalnie 20 lat więzienia (nie, nawet w najgorszym przypadku tyle nie dostaną, ale o zawiłościach prawa w USA nie będę się teraz rozpisywał). Więcej o oszukiwaniu w Atlancie można się dowiedzieć z blogu Ethics Alarms (en).
Czytaj resztę wpisu »


Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 30 other followers