Kabul i Kraków mają gówniane powietrze

Mieszkańców Krakowa i Kabulu dzieli wiele — choćby język, religia, czy stosunek do marihuany i haszyszu. Ale niektóre problemy mają wspólne. Na przykład dziurawe drogi. W Kabulu dziury w drogach tworzone są często przy pomocy materiałów wybuchowych, co jest niebezpieczne dla zajmujących się tym pracowników. Pracownicy krakowscy są sprytniejsi i nie wiadomo do końca jak uzyskują efekty podobne do osiąganych przez kabulskich kolegów. Wygląda to tak, jakby podmieniali asfalt materiałem, który w ciągu kilku tygodni ulega biodegradacji. Ale i tu, i tam, pracują ciężko w bardzo szkodliwych warunkach, których geneza jest podobna.

Smog na Kabulem. Fot. PRDkand na licencji GFDL

Smog nad miastem zasłania jakieś wzgórza — czy to kopiec Kościuszki?. Fot. PRDkand na licencji GFDL

Geograficznie miasta te mają jedną podobną cechę — znajdują się w nieckach. Kraków (260 m n.p.m.) jest otoczony wzgórzami, a Kabul (1800 m n.p.m.) górami. Takie położenie powoduje, że często dochodzi nad nimi do inwersji — warstwa cieplejszego powietrza ponad niecką działa jak korek — nie pozwala zanieczyszczeniom z miasta na rozproszenie się w atmosferze. Brudne, zimne powietrze zalega — jako smog — dopóki nie zmieni się pogoda. Smog może być poważnym problemem w cywilizowanych miastach, których władze dbają o ograniczanie zanieczyszczeń. W miastach takich jak Kraków czy Kabul, których mieszkańcy opalają piece gównem, problem może być zabójczy.

W artykule w New York Times (en) Rod Nordland opisuje, jak przybywający do stolicy Afganistanu kanadyjscy żołnierze dowiadywali się, że do 30% próbek powietrza zawierało bakterie kałowe. Z jego rozmowy z szefem Programu Środowiskowego ONZ w Kabulu wynika jednak coś innego. Andrew Scanlon uważa, że bakterie kałowe w powietrzu to legenda miejska, która od wielu lat bardzo się przydaje dyplomatom pobierającym dodatkowe wynagrodzenie za pracę w szkodliwych warunkach.

Wygląda na to, że legenda powstała, gdy Kanadyjczycy przejmujący obóz wojskowy usłyszeli taką opinię od jednego z opuszczających go Niemców. Przeprowadzone później badania nie wykazały wyższego niż standardowe, choćby w Kanadzie, stężenia bakterii kałowych w powietrzu. A skąd w ogóle te bakterie miały by się brać w powietrzu?

Odchody ludzi i innych zwierząt w Kabulu rzucają się w nos trochę bardziej niż w Krakowie. Tylko 5% domostw jest podłączone do kanalizacji, reszta ścieków spływa do rzeki Kabul rynsztokami. Wiele z nich nie dociera do celu i wysycha, w czym pomaga panująca w Kabulu od kilku lat susza. Wiatr unosi wyschnięte drobinki w powietrze. Tyle, że bakterie kałowe nie są do takiego środowiska dostosowane i szybko giną. Opublikowane w PLoS One badanie (en) rozprzestrzeniania się bakterii z odchodów zwierzęcych na farmach sugerują, że nie jest to częste zjawisko.

W Kabulu w piecach pali się, tak jak w Krakowie, prawie wszystkim co wpadnie pod rękę. Tam powszechnie pakuje się wysuszone odchody zwierzęce, tu wysuszone pampersy. Nawet niepełne spalanie zabija zapewne wszystkie bakterie, ale niemiłe wrażenie pozostaje.

Miasta lądujące w rankingu najbardziej zanieczyszczonych muszą spełniać jeden dość trudny do osiągnięcia warunek — posiadać urządzenia monitorujące. Nikt nie wie tak do końca z jakimi stężeniami zanieczyszczeń borykają się mieszkańcy miast i miasteczek w najsłabiej rozwiniętych i najbiedniejszych krajach świata, bo prawie nikt ich nie mierzy. Od lat powstają coraz to bardziej skuteczne projekty opalanych drewnem i węglem drzewnym kuchenek i piecyków dla krajów rozwijających się. Wydaje się jednak, że cały wysiłek poszedł w sprawność energetyczną, a zapomniano o ograniczaniu zanieczyszczeń. Jeszcze dwa lata temu Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) szacowała, że od zanieczyszczeń z tych piecyków ginie rocznie na całym świecie półtora miliona ludzi. Nowsze badania mówią o czterech milionach. Kończąc swój artykuł, Nordland przytacza dane Azjatyckiego Banku Rozwoju, z których wynika, że ze względu na zanieczyszczenia w 2012 roku umarło w Kabulu około 2300 osób. W tym samym roku w wyniku konfliktu zbrojnego w całym Afganistanie zginęło 1400 osób.

Wygląda więc na to, że powietrze i w Kabulu i w Krakowie gówniane jest tylko w przenośni. Nie ulega jednak wątpliwości, że jest bardzo złe. Głównymi substancjami szkodliwymi są tlenki azotu i siarki oraz pyły. Trudno jest odpowiedzieć na pytanie, w którym z tych dwóch miast jest gorzej. Nawet jeżeli stężenia zanieczyszczeń w Krakowie są wyższe niż w Kabulu, to biegającym dla zdrowia grozi tu najwyżej wdepnięcie w psią kupę. W Kabulu możne się spodziewać zostania porwanym lub wpadnięcia w uliczną studzienkę, której klapę ktoś zabrał sobie na złom.


Źródła i dalsze czytanie:

Rod Nordland, Despite a Whiff of Unpleasant Exaggeration, a City’s Pollution Is Real, New York Times (en)

Daniel Cusick i ClimateWire, Some Cleaner Burning Cookstoves Aren’t Clean Enough, Scientific American (en)

Bacterial Communities in Aerosols and Manure Samples from Two Different Dairies in Central and Sonoma Valleys of California

Wyglądający na dość aktualny blog Brudny Kraków

Tu są bieżące dane z małopolskich stacji monitoringowych, a tu bardziej czytelny poziom pyłów.

Tagi: , , ,

Tu możesz zostawić komentarz, ale może najpierw przeczytaj "zasady komentowania".

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: