Bezpieczeństwo ponad wszystko

Jeden z moich ulubionych blogów o absurdach to FreeRangeKids („Dzieci ze swobodnego wypasu”). Zajmuje się wyłapywaniem coraz częstszych histerycznych działań związanych z bezpieczeństwem i wychowywaniem dzieci, głównie w USA i Wielkiej Brytanii. Dzieci nie mogą już same jechać na rowerze czy chodzić do szkoły, spacerować po mieście. Nie można ich zostawiać samych w domu, ani gdziekolwiek indziej, bez opieki dorosłych. Bo je porwie pedofil albo przejedzie samochód. Bo mogą sobie zrobić krzywdę. Mogą sobie rozpruć skafander i zginąć z braku powietrza.

Determinacja, siła, niezależność — te cechy ubóstwiałem w moim ulubionym bohaterze filmowym, Lone Ranger (Samotnym Jeźdźcu). Chodziłem do kina w każdą sobotę, a czasami nawet przekradałem się schodami pożarowymi kiedy nie miałem pieniędzy na bilet. Czułem się zupełnie jak Lone Ranger w dniu, w którym wybrałem się na rowerze przez most Jerzego Waszyngtona do Nowego Jorku. Mając dziesięć lat pedałowałem dwadzieścia mil po nieznajomych drogach i ruchliwych ulicach, mijając sąsiadów i obcych, w nieznane. Zupełnie tak jak Lone Ranger nie potrzebowałem niczyjej pomocy. Zajęło mi to cały dzień, ale trafiłem i zrobiłem to zupełnie sam.

Tak pisał Buzz Aldrin, jeden z pierwszych ludzi na Księżycu, w swojej książce Reaching for the Moon (Sięgając po Księżyc). Gdyby spróbował takiej przejażdżki dzisiaj, nie dotarłby nigdy do celu, a jego matka by wylądowała w areszcie za niedostateczną opiekę i narażenie zdrowia lub życia „dziecka”. Cytat z książki pojawił się w tym wpisie na FreeRangeKids.

Na szczęście teraz dzieci są bezpieczne. Nie jeżdżą na rowerach, nie konstruują rakiet, tak jak Jim Lovell, również astronauta, który o mało co nie doleciał na księżyc w Apollo 13.

A co najważniejsze, w pobliżu dzisiejszych dzieci nie pojawiają się groźni i niebezpieczni ludzie. Policja nowojorska odniosła spory sukces nakładając mandaty na dwie młode kobiety (en), które kupiwszy pączki udały się je zjeść do pobliskiego parku. Nie zauważyły, że wśród masy zakazów wypisanych na tabliczce przy wejściu do parku był też „zakaz wchodzenia do parku bez towarzyszącego dziecka”. No bo wiadomo, jak dorosły wchodzi do parku, w którym bawią się dzieci, to ma niecne zamiary. Chyba, że towarzyszy mu dziecko. Bo powszechnie wiadomo, że jak ktoś ma dziecko, to nie może żadnego dziecka skrzywdzić.

Takie postępowanie prowadzi do tego, że dorośli, a szczególnie mężczyźni, nie będą chętnie spieszyli z pomocą w niejednoznacznych sytuacjach. Być może dwuletnia Abigail Rae by się nie utopiła w stawie po oddaleniu się od żłobka (en). W trakcie dochodzenia przesłuchano murarza, który przejeżdżał obok błąkającej się Abigail. Nie zatrzymał się, gdyż nie chciał być posądzony o próbę uprowadzenia lub inne niecne zamiary. Więcej można o tym poczytać w The Telegraph (en).

Wydaje się, że ta histeria, która każe uczyć dzieci, że każdy obcy stanowi zagrożenie, nie dotarła jeszcze do Polski w postaci pełnoobjawowej. Być może jednak już wkrótce obcy mężczyzna przechodzący na ulicy obok samotnego, zapłakanego dziecka, będzie stawał przed podobnym dylematem.

[Korekta: oryginalnie o Aldrinie napisałem „pierwszy człowiek na księżycu”. Ale wsypa.]

Tagi: , , , , , ,

Tu możesz zostawić komentarz, ale może najpierw przeczytaj "zasady komentowania".

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: