Fabryka świętych

To nie ja wymyśliłem ten tytuł, to tak na polski Wydawnictwo M z Krakowa przetłumaczyło tytuł książki Kennetha L. Woodwarda Making Saints: How the Catholic Church Determines Who Becomes a Saint, Who Doesn’t, and Why (Jak kościół katolicki ustala kto zostanie świętym, kto nie, i dlaczego). Poprawienie tytułu nie uchroniło wydanej w 2008 roku książki przed wylądowaniem w taniej książce na Brackiej. Około 470 stron formatu B5 za 13 złotych to nie najgorszy wynik, choć pewnie bym się dłużej zastanawiał, gdybym zauważył brak indeksu i odnośników do bibliografii w tekście. No i spis treści na końcu, fuj. Za to w czasach, w których próbuje się kanonizować JP II szybciej niż Św. Klarę z Asyżu (Innocenty IV chciał ją kanonizować jeszcze na łożu śmierci w roku 1253), książka (wydana w oryginale w 1990 roku) pokazuje jakie trudności może napotkać ten proces i dlaczego tyle to trwa.

Woodward opisuje jak przez wieki zmieniał się stosunek kościoła katolickiego, jak nowe zasady kanonizacji niekoniecznie wypierały dawniejsze. Nie interesując się już za bardzo mechanizmami wewnętrznymi kościoła nie byłem świadom, że JP II był dziejowym rekordzistą w ustanawianiu świętych. Szczególnie lubił ogłaszać nowych błogosławionych i świętych w krajach, które odwiedzał. Od roku 1234, od kiedy jedynie papież miał prawo ustanawiać świętych, odbyło się niecałe 300 kanonizacji (stan z 1990). A kościół uznaje oficjalnie około 10 tysięcy świętych. Wcześniej każdy biskup mógł ustanawiać lokalnych świętych bez konsultacji z Watykanem. Trochę szkoda że teraz wszystko musi iść przez centralę.

Woodward też pokazuje mechanizm powstawania i cudownego mnożenia się relikwii, dzięki któremu na świecie jest już co najmniej kilka ton drewna z krzyża Jezusa, no i paręset kilo gwoździ z tegoż. Zastanawiam się czy to prawda, że wszystkie drewniane elementy bazyliki w Licheniu są z oryginalnego krzyża dobrego łotra? Drewno z krzyża Jezusa poszło chyba na konstrukcję arki Noego, albo na odwrót.

We fragmentach poświęconych relikwiom brakuje mi cudownych perełek opisanych przez Prof. Jana Kracika w jego małej a błyskotliwej książce Relikwie, wydanej parę lat temu przez Znak, a teraz w ogóle niedostępnej. To w niej opisane są seryjne chrzty i kanonizacje szkieletów odkopanych w rzymskich katakumbach, do których tytuł Fabryka świętych naprawdę pasuje. Relikwie kupiłem parę lat temu, na Brackiej oczywiście, potem pożyczyłem… Niestety wydawnictwo nie planuje wznowienia. Autor pewnego blogu na wordpress.com wspominał niedawno o niechęci Znaku do kontynuowania rozpoczętych serii wydawniczych, mi brakuje wznowień. Może zrobić jakąś akcję protestacyjną? Może drukujznaku.wordpress.com? Z ciekawych blogów protestacyjnych ostatnio natknąłem się na jeden, Niestle. Świetne logo i walka o uratowanie orangutanów.

Paru świętych zostało świętymi, mimo że już za życia uważali to za zły pomysł. Św. Katarzyna Drexel „wyrażała opinię, że żadna członkini jej zgromadzenia zakonnego nie zostanie nigdy kanonizowana, ponieważ pieniądze potrzebne na proces mogą być lepiej wydane na pomoc Indianom i Murzynom”. Z kolei Maggie Hennessey, wnuczka Dorothy Day (en), pisała w sprawie swojej babci do starających się o jej kanonizację klaretynów:

[…] Chciałabym, abyście się dowiedzieli, jak głupi jest ten Wasz ruch kanonizacyjny. Całkowicie nie rozumiecie jej przekonań i tego, po co żyła, jeśli próbujecie wstawić ją na piedestał. Była skromną osobą, żyjącą w sposób, który w jej odczuciu był najlepszy, by naprawić choroby świata.

Święci mnie za bardzo nie pociągają, ale jakoś dziwnie często trafiam na książki, które się nimi zajmują. Zaczęło się od trylogii Deptfordzkiej Robertsona Daviesa, którą kupiłem, a jakże, bo była gruba i tania. W pierwszej części, Piąta osoba dramatu, narratorem jest kanadyjski nauczyciel historii, protestant, którego fascynacja świętymi prowadzi do objęcia zaszczytnej funkcji korespondenta Towarzystwa Bolandystycznego, od setek lat gromadzącego największych ekspertów od świętych. Kiedykolwiek się natknę na poszczególne części trylogii wydane po polsku, kupuję natychmiast, a potem komuś pożyczam… Angielski oryginał pożyczyłem wiele lat temu znajomemu, który książki nie oddał, ale nie wymienię go z nazwiska, bo znany jest teraz powszechnie z robienia o wiele większego bydła, a fraza w rodzaju „znany złodziej książek i seryjny morderca” jest zbyt fajna by ją tu marnować.

Przy innej okazji wpadła w moje ręce niewielka książeczka Święci przestępcy czyli Przedziwne historie Ojców Pustyni Hansa Conrada Sandera (też wydawnictwa M). Wiedząc teraz co nieco o pustelnikach pierwszej połowy pierwszego tysiąclecia rozumiem, czemu Woodward omawia ich bardzo pobieżnie i szybko od nich ucieka (a całkiem serio, nie należą oni do zakresu książki). Według obecnie stosowanych zasad świętymi by raczej nie zostali. I nie polecam maluczkim, tym dużym a tym bardziej tym małym, obcowania z nimi, a niedawne doniesienia z Irlandii, czy jeszcze nowsze z Niemiec, pokazują, że tradycja jest nadal żywa.

Zawsze czytam podziękowania autora, nawet te długie, bo czasami można tam znaleźć rodzynek, taki jak ten:

Dług wdzięczności mam wobec […] zmarłego księdza Roberta Findleya SJ […]. Mam nadzieję, że jego przedwczesna śmierć przyniosła mu pewniejszą wiedzę na temat świętych niż to, co czytelnik tu znajdzie.

Książka przeczytana, może ją sobie zabrać pierwsza osoba, która o nią poprosi w knajpie Kornet w Krakowie na Alejach Krasińskiego.

UPDATE: książka już zabrana

Tagi: , , , ,

Jedna odpowiedź to “Fabryka świętych”

  1. ożóg Says:

    ja też tego nie ogarniam

Tu możesz zostawić komentarz, ale może najpierw przeczytaj "zasady komentowania".

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: