Kretyn, który uknuł polski termin “antynobel” powinien dostać IgNobla w dziedzinie tłumaczeń, i dołączyć do tegorocznych lauretów z matematyki — sporej liczby osób, które w różnych latach przepowiadały koniec świata. Natomiast poza matematyką wszystkie IgNoble zostały przyznane za działania przezabawne i nie tak całkiem bezsensowne. Jak najbardziej zasłużenie nagrodę pokojową dostał burmistrz Wilna Artūras Zuokas, który wozem pancernym rozjezdżał w sierpniu tego roku niepoprawnie zaparkowane samochody.
Bardziej to skuteczne choć mniej wyrafinowane niż pomysł XKCD.
A teoria prokrastynacji, za która nagrodę z literatury otrzymał John Perry, tłumaczy, dlaczego wpisy na ten blog w ogóle powstają.
Na własny koszt na Harvard przybyło siedem z dziesięciu nagrodzonych osób. Każda z nich miała 60 sekund na wygłoszenie mowy dziękczynnej. Czasu pilnowała urocza ale nieustępliwa ośmioletnia dziewczynka.
Nagrody wręczało siedmiu prawdziwych laureatów Nobla: Dudley Herschbach (chemia, 1986), Rich Roberts (fizjologia lub medycyna, 1993), Jack Szostak (fizjologia lub medycyna, 2009), Roy Glauber (fizyka, 2005), Eric Maskin (ekonomia, 2007), Peter Diamond (ekonomia, 2010) i Louis Ignarro (fizjologia lub medycyna, 1998). Professor Ignarro był też nagrodą w konkursie “Wygraj randkę z noblistą”.
Bardzo dobrze czyta się relacje Scicurious na jej blogu w Scientific American. Najpierw zabrała się za opisywanie badań nad tragicznym romansem żuka z butelką po piwie. Nic dziwnego — jest neuronaukowcem.
Szczegóły po polsku w artykule na rmf24.


